Bądź na bierząco - RSS

1 2 »

Najdroższe książki świata

Listopad 15th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Czy zastanawialiście się kiedyś, jakie książki mogą być najdroższe na świecie? Prezentujmy wam ranking dziesięciu najcenniejszych książek świata.

W dobie Internetu często zdarza nam się zapominać o doniosłej, dziejowej roli książki w naszej cywilizacji, a przecież wynalezienie druku umożliwiającego ich rozpowszechnianie bardzo często traktowane jest jako jeden z najważniejszych i przełomowych wynalazków na świecie.  Ku przypomnieniu prezentujemy ranking dziesięciu najdroższych książek śwata.

Najdroższą książką świata jest „Biblia Gutenberga”. 21 egzemplarzy przetrwało do dzisiaj w stanie nie naruszonym.
1. Pierwsze miejsce to pierwsza na świecie książka, wydrukowana przez Gutenberga w 1456 roku – Biblia zwana „Biblią Gutenberga”. Jej nakład w przeliczeniu na dzisiejsze standardy był więcej niż skromny – 180 egzemplarzy, niemniej jednak był to kompletny przełom w dziejach naszej kultury. Za egzemplarz  „Biblii Gutenberga” możemy uzyskać kwotę 25-30 milionów dolarów. Jedynie 21 egzemplarzy przetrwało do dzisiaj w stanie nie naruszonym. Pozostałe bardzo często zostały podzielone na fragmenty.

2. Drugim tytułem jest „Kodeks Leicester”, XVI-wieczny zbiór pism i notatek, dawniej znany pod nazwą „Kodeks Hammera”. Jego autorem jest Leonardo Da Vinci. Pierwszym właścicielem był Thomas Coke, pierwszy hrabia Leicester, który nabył księgę w 1717 roku. W roku 1980 kupił ją kolekcjoner sztuki Armand Hammer i nazwał „Kodeksem Hammera”. W 1994 roku Kodeks nabył Bill Gates za 30,8 milionów dolarów, przywracając nazwę „Kodeks Leicester”.

3. Na trzecim miejscu znajduje się „Pierwsze Folio”, czyli pierwsza drukowana edycja 36 dzieł Szekspira,  przygotowana do druku przez jego przyjaciół kilka lat po śmierci artysty. Uważa się, że wydrukowano ok. 1000 egzemplarzy.  W 2008 roku pewien Brytyjczyk został oskarżony o kradzież jednej z 228 pozostałych kopii, którą wyceniono na około 22.6  miliony dolarów.

4. „Birds of America” („Ptaki Ameryki”)- sprzedane za  8,8 mln dol.

5. „Traités Des Arbres Fruitiers” – sprzedane za  4,5 mln dol.

6. „Geographia”- sprzedana za  3,9 mln dol.

7. „Mercator’s Atlas of Europe”- sprzedany za  1,3 mln dol.

8. Komiks z przygodami Batmana z 1939 roku – sprzedany za 1,1 mln dol.

9. „Action Comics #1″ – sprzedany za million dol.

10. „Tamerlane and other poems” („Tamerlane i inne poezje”)- sprzedany za 662.500 dol.

[źródło: luxurylaunches.com]

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Sztabki złota do kupienia w oddziałach Alior Banku

Listopad 15th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Alior Bank wprowadza do swojej oferty złoto inwestycyjne w formie sztabek, dostępne
w wybranych oddziałach. Oferowane są wyłącznie sztabki złota renomowanych instytucji, tylko o najwyższej próbie 999,9.

Alior Bank we współpracy z Mennicą Wrocławską rozpoczyna sprzedaż sztabek złota inwestycyjnego w 27 oddziałach, w największych miastach. Złoto inwestycyjne to obecnie obok złotych monet najpopularniejszy sposób inwestowania w ten szlachetny kruszec. Alior Bank oferuje sztabki złota o najwyższej próbie czystości 999,9 wraz z certyfikatami autentyczności. Dostępne w sprzedaży sztabki złota pochodzą z renomowanych instytucji, takich jak: Credit Suisse, Heraeus i Umicore. Klienci mają możliwość zakupu złota w gramaturach: 1g, 5g, 10g oraz 1 oz. Sprzedaż większych gramatur będzie realizowana na zamówienie.

Złoto charakteryzuje się odpornością na wahania rynkowe oraz wysoką płynnością, co czyni je optymalną inwestycją w czasach niepewności. Od tysiącleci jest postrzegane jako pieniądz, który zachowuje swą siłę nabywczą bez względu na okoliczności.

Więcej informacji o sprzedaży złota w Alior Banku oraz lista oddziałów, w których można dokonać zakupu złotych sztabek, dostępnych jest na stronie  www.zloto.aliorbank.pl

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Art déco, rarytas dla kolekcjonerów

Listopad 6th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Wyraziste, proste, geometryczne kompozycje były wizytówką szalonych lat 20., epoki kabaretów, jazzu i początków kinematografii. Styl, kojarzony z elegancją i luksusem powoli wraca do łask. Kupowanie bibelotów i mebli z lat 20. i 30. to oznaka społecznego statusu, prestiżu, ale też lokata kapitału.

Art déco narodził się w Paryżu, jednak jego korzenie pochodzą z Rosji. Gdy w 1990 roku zespół baletowy Diagilewa przyjechał do Paryża, widzowie zostali oczarowani niekonwencjonalnym wzornictwem strojów oraz niespotykaną do tej pory scenografią. Nowy styl szybko został rozpowszechniony przez słynny paryski dom mody Paula Poireta. Jednak sama nazwa art déco powstała dopiero w 1966 roku, po wystawie nawiązującej do słynnej Exposition Internationale des Arts Decoratifs et Industriels Modernes z 1925 roku w Paryżu. Oryginalne wzornictwo, wzbogacone wpływami malarstwa kubistycznego oraz modernistycznej architektury, zaowocowało prostymi, finezyjnymi formami. Wyraziste, proste kształty, zdecydowane, czyste i jaskrawe kolory oraz „nowoczesne” jak na owe czasy materiały jak: błyszczący, wypolerowany chrom, plastik, bakelit, szkło, płyty ceramiczne, emalia, brąz, kute żelazo, stały się znakiem rozpoznawczym „nowego stylu”. Styl polskiego art déco w II Rzeczpospolitej został uznany za narodowy i reprezentujący. Zaprojektowano w nim wnętrza gmachów użyteczności publicznej oraz polskich placówek dyplomatycznych, także wnętrza dwóch polskich transatlantyków.

Również dzisiaj, art déco to dobra inwestycja. Za rozsądne pieniądze można kupić rzecz z tradycją, która dodatkowo ma dużą wartość kolekcjonerską. Nic dziwnego więc, że sztuka art déco zyskuje coraz więcej miłośników. Kupują ją coraz częściej młodzi ludzie, którzy doceniają prostotę i użyteczność mebli z lat 20. i 30.Na Zachodzie sztuka art déco już od kilkudziesięciu lat cieszy się niezmiennym powodzeniem. Polskie art déco w niczym nie ustępuje europejskiemu. Mebli w stylu art déco jest sporo na rynku, a ich ceny są konkurencyjne w stosunku do współczesnych mebli i przedmiotów designerskich. Wielu kolekcjonerów i miłośników antyków doceniło już ich prostotę i nowoczesność.W domach aukcyjnych, antykwariatach i na targach staroci możemy odnaleźć wiele wartościowych przedmiotów. Warto zainteresować się srebrną i miedzianą biżuterią np. Henryka Grunwalda, Norblin, Fraget, WMF, Braci Henneberg. Lata 20 i 30 w Polsce to również nowoczesny styl produkcji szkła. Stara metoda została zastąpiona nową technologią szkła prasowanego. W Polsce do wiodących należały huty Niemen i Hortensja, zdobywające rynek zagraniczny. Wyroby pochodzące z tych fabryk również dzisiaj, cieszą się dużym zainteresowaniem wśród kolekcjonerów.

Anna Niemczycka
Autor Media&Work
Źródło: rynek-sztuki.pl

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Czy warto kupować antyki?

Listopad 6th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Od najdawniejszych czasów ludzie otaczali się starymi, pięknymi przedmiotami, gromadzili je we własnych domach. Byli dumni ze staroci odziedziczonych po przodkach. Antyki od dawien dawna na całym świecie stanowiły nie tylko ozdobę, wyposażenie mieszkania, ale również były sposobem na ulokowanie kapitału. W Polsce, gdzie dopiero kształtuje się rynek handlu antykami i starociami, wiele osób zaczyna także doceniać ich piękno, wartość materialną i przydatność pod kątem inwestycyjnym.

Termin antyki odnosi się powszechnie do przedmiotów sprzed II wojny światowej. W ogólnym znaczeniu, określa się nim potocznie przedmiot sztuki dawnej, mający wartość zabytkową. Obejmuje zarówno tradycyjne dziedziny kolekcjonerstwa jak: meble, srebra, ceramika, biżuteria, zegary, broń, a nawet starodawne lalki, zabawki, tekstylia, kobierce i dywany. Jak widać, jest to pojęcie bardzo szerokie i trudne do jednoznacznego opisu i klasyfikacji po względem inwestycyjnym. Również jeśli chodzi o ceny poszczególnych dzieł rozpiętość jest bardzo duża. W zależności od przedmiotu, który chcemy kupić, waha się czasem od kilkuset to kilkuset tysięcy złotych.

Rynek antyków w Polsce może nie jest tak rozwinięty, jak np. włoski, francuski czy niemiecki, oferuje jednak dużą grupę przedmiotów, w którą można z powodzeniem inwestować. Zaczynając od zabytkowych mebli z dwudziestolecia międzywojennego, klasycystycznych, rokokowych czy biedermeierowskich, przez wysokiej klasy ceramikę: zastawy stołowe, patery, ozdobne talerze po cenne zegary: kominkowe, wiszące, bufetowe. W galeriach, antykwariatach, targach staroci, sklepach Dessy czy komisach handlujących antykami można natrafić na prawdziwe perełki wysokiej klasy obiekty, których wartość z czasem nie tylko się utrzyma, ale i wzrośnie. Wiele obiektów znajduje się w zasięgu przeciętnego portfela inwestycyjnego, i to po stosunkowo niskich cenach.

Rynek antyków to obszar atrakcyjny dla inwestorów. W dalszym ciągu można znaleźć tam obiekty o wysokiej jakości i wciąż relatywnie niskich cenach, w porównaniu w cenami przedmiotów z obszaru sztuki współczesnej i nowoczesnej, gdzie o cenie decyduje w pierwszej kolejności spekulacja. Przyrost wartości jest tutaj znacznie niższy, mimo to, antyki, które pełnią funkcję użytkową ciągle zyskują na wartości i nie ma problemu z ich późniejszą odsprzedażą.

Jak pokazują tendencje rynkowe, zwłaszcza unikalne antyki o znacznej wartości historycznej są obecnie w cenie. Szczególnie te trudne do zdobycia, których na rynku jest stosunkowo niewiele. Przed podjęciem decyzji o zakupie konkretnego przedmiotu dobrze jest zainteresować się i poznać czynniki, które wpływają na cenę obiektów, szczególnie ich pochodzenie i historię. Warto przyjrzeć się, czy oferowany nam przedmiot to nie falsyfikat, albo czy jego wartość nie została sztucznie zawyżona. Na rynku nie brakuje podróbek, dlatego w pierwszej kolejności zaleca się zasięgnięcie porady cenionego eksperta. Przed zakupem sprawdzi on autentyczność obiektu i stan jego zachowania. Taka ekspertyza da nam gwarancję autentyczności danego przedmiotu. Otrzymamy również informacje, co do sposobu użytkowania, przechowywania oraz przeprowadzania drobnych napraw i konserwacji naszego cennego nabytku.

Anna Niemczycka

Źródło publikacji: inwestycje.pl
Autor Media&Work

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Czy cenne dzieła sztuki wyemigrują z Polski?

Listopad 6th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Nowelizacja ustawy o ochronie zabytków ma zmienić niedoskonałości obecnych przepisów. Nowelizacja podlegała wielu konsultacjom. Mimo wszystko powstało wokół niej wiele kontrowersji.

W pracach nad zmianami brali udział, oprócz przedstawicieli ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego – muzealnicy, bibliotekarze, antykwariusze, funkcjonariusze celni i straży granicznej. Co nowego wnosi i czemu służy nowelizacja Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami?

Zdaniem Piotra Ogrodzkiego, dyrektora Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych, korzyści związane ze zmianą przepisów dotyczących wywozu zabytków będą wielorakiego rodzaju. -W świetle dotychczasowej ustawy nie można było wywieźć z Polski żadnego zabytku bez pozwolenia, jak również żadnego starego przedmiotu bez zaświadczenia, że nie podlega on zakazowi wywozu. Z takim prawodawstwem nigdy się nie spotkałem w europejskich systemach prawnych – dodaje Ogrodzki.

Nowelizacja ustawy o ochronie zabytków ma zmienić obecne niedoskonałości przepisów. Rząd uprościł procedury wywożenia zabytków z Polski i wprowadził dodatkowe formy ich ochrony. Ograniczył katalog zabytków, na wywóz których niezbędne będzie pozwolenie, tylko do szczególnie cennych i wartościowych – informuje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Dzięki wprowadzeniu odpowiednich zmian, bez przeszkód będzie można wywozić nawet stuletnie obrazy, rzeźby, książki czy samochody. Na wywóz antyków wpisanych do rejestru zabytków nadal będzie potrzebna zgoda Ministerstwa Kultury.

-Ta ustawa, jak we wszystkich krajach na świecie jest ustawą, która chroni zabytki przed wywozem. Obecna ustawa upodabnia się do tych, które funkcjonują w wielu innych krajach. Ma ona jedną prostą zasadę. Dobro kultury, poza tym, że ma wielką wartość materialną, ma również wielką wartość niematerialną. Dlatego, w każdym kraju przyjmuje się kryterium wartości, wg której, jeśli wartość danej rzeczy jest poniżej określonego progu cenowego (zazwyczaj podane są progi znacznie niższe niż w innych krajach europejskich) to można ją wywieźć bez zezwolenia – nie ma możliwości, żeby wobec takiej sytuacji np. obraz Matejki został wywieziony, czy jakiegokolwiek inny obraz wybitnego artysty – mówi Jerzy Huczkowski ze Stowarzyszenia Antykwariuszy Polskich.

W projekcie ustawy wskazano kategorie zabytków, których wywiezienie z Polski na stałe będzie wymagało jednorazowego pozwolenia. Chodzi np. o zabytki archeologiczne mające więcej niż 100 lat i wchodzące do zbiorów archeologicznych, a także fotografie, filmy oraz ich negatywy mające więcej niż 50 lat, o wartości większej niż 1.500 euro. Będą to także książki ponadstuletnie, o wartości przekraczającej 1.500 euro.

Zgodnie z nowymi regulacjami, jeśli zabytek będzie wywożony bez pozwolenia, to straż graniczna lub służby celne będą mogły żądać dokumentu potwierdzającego, że takie pozwolenie nie jest jednak potrzebne.

-Ustawa jest po to, żeby ludzie nie mieli nas za kraj niemalże afrykański. Na całym świecie jednym z magnesów przyciągających do dużych metropolii jest możliwość kupienia pamiątki na targach staroci i zabrania ją ze są. Oczywiście, taka rzecz nie ma dużej wartości materialnej, ale stanowi cenną pamiątkę po wizycie w danym kraju – przyznaje Jerzy Huczkowski.

-Dotychczasowe przepisy wywozowe na pewno w pewien sposób komplikowały obrót międzynarodowy, w tym sensie, że trudno było obcokrajowcom kupić polskie zabytki w antykwariatach czy na aukcjach, bowiem do końca nie mieli pewności, czy uzyskają zgodę na ich wywóz. Musieli się liczyć z dodatkową opłatą 25%. – mówi Piotr Ogrodzki.

Projekt ustawy zakłada, że jeśli zabytek będzie wywożony bez pozwolenia, to straż graniczna lub służby celne będą mogły zażądać dokumentu potwierdzającego, że nie jest ono potrzebne. Takim dokumentem będzie np. wycena zabytku wykonana przez instytucję kultury wyspecjalizowaną w opiece nad zabytkami lub rzeczoznawcę ministra kultury. Biorąc pod kwotę na którą można dany przedmiot wycenić, wysokość takiej opłaty może być bardzo wysoka. W wielu krajach europejskich wnoszenie opłaty od zakupy obowiązuje, ale w żadnym nie jest ona tak wysoka.

Jeśli przewożący nie przedstawi takiego dokumentu, to zabytek będzie można zatrzymać do dwóch miesięcy. Po tym czasie, jeśli zostanie stwierdzone, że wywóz nie wymagał jednak pozwolenia, właściciel lub posiadacz zabytku będzie mógł się ubiegać o odszkodowanie.

-Osoby, które nabyły zabytki za granicą (np. w Niemczech) i przewożą je do Rosji czy Ukrainy mają problemy z przekroczeniem polskiej granicy. Nieprecyzyjność zapisów ustawowych powoduje, że żąda się od nich okazania polskich dokumentów wywozowych – przyznaje Piotr Ogrodzki.

Zasady czasowego wywozu zabytków za granicę nie zmienią się. Na takie przetransportowanie będzie potrzebne pozwolenie na czasowy wywóz zabytku za granicę. Będzie je wydawał wojewódzki konserwator zabytków i będzie mógł je cofnąć.

Czy nowelizacja ogołoci rynek sztuki z zabytków? Eksperci są zgodni, co do tego, że tak się nie stanie. Kto chce może wywieźć zabytki bez problemu – granice UE są otwarte. To fakt i tego nie da się zmienić. Progi wiekowo-kwotowe zabytków w nowelizacji ustawy zostały tak dobrane, by rzeczywiście chronić najbardziej wartościowe zabytki.

Oprac. Anna Niemczycka
Źródło: Inwestycje.pl
Autor Media&Work

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Największe prywatne kolekcje dzieł sztuki w Polsce

Listopad 6th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Kolekcjonowanie to połączenie pasji z chęcią lukratywnego ulokowania kapitału. Niejednokrotnie bardziej od chęci zysku, liczy się sam walor artystyczny. Kolekcjoner wybiera przede wszystkim zgodnie ze swoimi upodobaniami. Zamiłowanie, prestiż czy snobizm? Co skłoniło wielkich polskich miłośników sztuki do zbudowania unikalnych, ponadczasowych kolekcji?

Wybitni kolekcjonerzy to nieprzeciętni pasjonaci. Bezgranicznie oddają się swojej pasji. W wielu przypadkach traktują ją jako rodzaj misji. Tworzenie kolekcji, wzbogacanie jej o nowe cenne precjoza staje się dla nich celem samym w sobie.
-Kolekcjonowanie to pasja, wyszukiwanie konkretnego obrazu, czekanie, czasem tygodniami lub nawet miesiącami, aż pojawi się okazja zakupu niezwykłego obiektu. Kolekcjonowanie to również gromadzenie wiedzy na dany temat, śledzenie wystaw, zbieranie publikacji, tworzenie katalogu własnej kolekcji, wystawianie i reprodukowanie posiadanych dzieł. Kolekcjonowanie to też sama obecność w świecie sztuki, kontakt z artystami, galeriami, domami aukcyjnymi, muzeami – mówi Juliusz Windorbski, prezes domu aukcyjnego DESA Unicum.

Są wśród kolekcjonerów tacy, którzy przyznają bez ogródek, że zakup konkretnego dzieła sztuki to dobra inwestycja. Mają świadomość tego, że dzieła sztuki to prawdziwe skarby warte niekiedy grube miliony. Inni natomiast, nie chcą myśleć o swoich kolekcjach w kategoriach inwestycji. Ich zdaniem rynek sztuki jest zbyt nieprzewidywalny, aby o inwestowaniu w sztukę mówić w znaczeniu przyszłych zysków i metod pomnażania kapitału. – Rynek sztuki nie jest tak bogaty walorowo, a jego obroty są niewielkie w stosunku do rynku nieruchomości czy rynku giełdowego. Trudno zatem mówić o alternatywie dla inwestycji finansowych, można raczej mówić o ich uzupełnieniu – mówi Adam Konopacki, ekspert w dziedzinie badania dzieł sztuki.

Prawdziwi kolekcjonerzy rzadko myślą zatem o sztuce w kategoriach czystej inwestycji. Oczywiście, wartości posiadanych dzieł zawsze są świadomi, ale kolekcjonowaniem nie zajmują się dla samego zysku. Nie kupują kolejnych dzieł tylko po to, aby ulokować kapitał. I może właśnie dzięki temu, na naszych oczach wciąż rodzą się imponujące kolekcje….

Przy ich tworzeniu, kolekcjonerzy często zasięgają porady cenionych antykwariuszy i znawców sztuki, jednak ostatecznego wyboru dokonują sami. Zazwyczaj o wyborze konkretnego dzieła decyduje pierwsze wrażenie. Jeśli coś im się podoba, rzadko biorą pod uwagę opinię innych, po prostu to kupują. Każdy z kolekcjonerów ma własną, bardzo osobistą listę artystów, których ceni, których twórczość wywołuje u niego określone emocje. Tylko bowiem indywidualne podejście kolekcjonerów – ich pasja, dociekliwość i zamiłowanie może być gwarantem narodzin wybitnej kolekcji.

A doskonała kolekcja łączy w sobie znakomite walory artystyczne i komercyjne. Wymaga od kolekcjonerów odpowiedniej promocji, eksponowania oraz katalogowania jej poszczególnych dzieł. Wszystkie te zabiegi automatycznie zwiększają jej wartość i wspomagają samo kolekcjonowanie. Zdaniem Juliusza Windorbskiego wartościowa kolekcja to taka, której całkowita wartość jest większa, niż suma wartości poszczególnych dzieł wchodzących w jej skład.

Jak powstawały unikalne kolekcje

Polski rynek sztuki kolekcjonerskiej jest dosyć hermetyczny. Kolekcje prywatne są raczej skrywane przed szerszą widownią. Kolekcjonerzy również rzadko mówią o tym, co posiadają. Uwarunkowane jest to oczywiście względami bezpieczeństwa. W Polsce, zupełnie inaczej niż w krajach zachodnich, upublicznianie zbiorów może doprowadzić do kradzieży unikatowych obiektów. Nie dziwi więc fakt, że tak niewiele prywatnych kolekcji ujrzało do tej pory światło dzienne. Jak zauważa Jerzy Windorbski, w Polsce znamienici właściciele kolekcji nadal niezbyt chętnie przyznają się publicznie do swojej pasji. Nawet jeśli jakaś znana osoba decyduje się na sprzedaż jakiegoś dzieła, chociażby w celu nabycia innego, pasującego do posiadanych zbiorów, najczęściej ukrywa swoje nazwisko. –Tymczasem informacja o znanym właścicielu obiektu może zwielokrotnić jego wartość, wzbudzić znaczne zainteresowanie miłośników sztuki i przyciągnąć tłumy na aukcję – dodaje. Tak jest na światowych rynkach sztuki – istnieje tam wpływowa grupa kolekcjonerów, których poczynania śledzą wszyscy uczestnicy rynku. To oni wyznaczają pewne trendy i mody za którymi inni podążają. Ich wybory są zazwyczaj szeroko komentowane i znajdują wiernych naśladowców. W Polsce kolekcjonerzy rzadko wychodzą z cienia. Do tej pory naprawdę tylko kilka spektakularnych kolekcji ujrzało światło dzienne. Inne nie są znane szerszej publiczności i nigdy nie były pokazywane. Trzeba jeszcze dużo czasu, aby ta sytuacja uległa przemianie. Póki co pozostaje nam cierpliwie czekać.

Przegląd największych polskich kolekcji prywatnych (wybór)
Wojciech Fibak

Można powiedzieć, że jako pierwszy odważył się pokazać swoją kolekcję odpowiednio wypromować, dzięki czemu stała się wzorem polskiego kolekcjonerstwa. Swoją przygodę ze sztuką rozpoczął od kolekcjonowania grafiki zachodnioeuropejskiej z przełomu XIX i XX wieku. Stopniowo jego zainteresowanie przeobrażały się w pasję, zalążek przyszłych zbiorów stanowiło polskie malarstwo XIX w. Z czasem do kolekcji trafiały obrazy późniejsze, z przełomu wieków i okresu międzywojennego. Obok Olgi Boznańskiej pojawiły się m.in. Tadeusz Makowski, Zygmunt Menkes, Eugeniusz Zak, Mojżesz Kisling. Powstał wówczas największy zbiór obrazów polskich malarzy z kręgu École de Paris. Fibak zbierał najwybitniejsze działa danego artysty z określonej epoki, jak również dużo czasu poświęcił na ich wypromowanie. Wdawał m.in. publikacje na temat artystów, których obrazy miał w swojej kolekcji.

Krzysztof Musiał

Jeden z największych kolekcjonerów sztuki polskiej. Musiał kolekcjonuje polską sztukę od drugiej połowy XIX wieku do współczesności. W jego kolekcji znajduje się obecnie ponad 450 obrazów, około 50 rzeźb oraz około 250 prac na papierze. Spośród wszystkich prac, które posiada, uwielbiam Boznańską i Nachta-Samborskiego. Ale również Pągowską i Czapskiego. Sztukę kupuje najczęściej, zarówno na aukcjach w Polsce i na świecie, jak również w galeriach oraz na targach sztuki. Często nabywa dzieła w prywatnych pracowaniach artystów. Z wieloma łączy go przyjaźń np. z Wojciechem Fangorem, Leonem Tarasewiczem, Jarosławem Modzelewskim, Ryszardem Grzybem czy Jankiem Dobowskiem.

Grażyna Kulczyk

Dwa lata temu, po raz pierwszy została otwarta w galeriach Starego Browaru w Poznaniu unikalna kolekcja Grażyny Kulczyk. Imponujący zbiór, na który złożyło się kilkaset znakomitych prac, największych artystów sztuki nowoczesnej, jest jednym z największych w Europie Środkowo-Wschodniej. Swoją przygodę z kolekcjonerstwem zaczęła jeszcze w latach osiemdziesiątych, kupując klasyków polskiego malarstwa: Malczewskiego, Nowosielskiego, Kantora. Nigdy nie myślała o inwestowaniu w sztukę, nie myślała o dziełach sztuki jako o lokacie kapitału. Kupowała, żeby mieć dla siebie. Jej kolekcja liczy obecnie kilkaset prac. Są to dzieła wykonane w różnych technikach i mediach – obrazy ,rzeźby, fotografie, wideoinstalacje, jak również sztuka dawna – ikony, rzeźby oraz malarstwo akademickie.

Dariusz i Krzysztof Bieńkowscy

Zbierają obrazy, rzeźby oraz formy eksperymentalne. Kolekcja Bieńkowskich zaczęła powstawać przed kilkoma laty. Pierwszy był relief miedziany Henryka Stażewskiego. W pierwszym etapie dominowały prace malarskie, później odkryli fotografię. Ich kolekcja wyróżnia niespotykana wręcz konsekwencja i jednorodność. Obejmuje dzieła z kręgu polskiej powojennej awangardy, głównie z nurtu zwanego scjentystycznym.

Anna Niemczycka
(Źródło publikacji: inwestycje.pl)

Autor Media&Work
Źródło: rynek-sztuki.pl

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Rynek sztuki w Polsce 2010

Listopad 6th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

To był rok niskich cen wywoławczych a jednocześnie zwiększonego zainteresowania na wielu aukcjach, szczególnie tych prowadzonych w Internecie.

Spory kryzys zauważa się na wielu aukcjach malarstwa organizowanych przez największe domy aukcyjne w Polsce. W tym roku już nie tylko sztuka nowoczesna odczuła spadek, nie sprzedano również wielu prac artystów o ugruntowanej pozycji artystycznej.

Wciąż rośnie ranga Internetu, jako ważnego medium w handlu sztuką. Dzięki niemu można kontaktować się z kolekcjonerami różnych krajów, wyszukiwać artystów na całym świecie i licytować o każdej porze dnia i nocy. Bardzo dobrze sprzedaje się przez Internet sztuka młodych artystów.

W Polsce powoli rośnie zainteresowanie sztuką starożytną – dla wielu kolekcjonerów artefakty przedstawiają pewną uniwersalną wartość, niezależną od panujących na rynku mód i trendów. To sztuka, dla której nie ma ograniczeń terytorialnych i kulturowych i może być sprzedawana na całym świecie.

Nastał dobry czas na inwestowanie w numizmaty. Rynek monet kolekcjonerskich, z uwagi na swoją masowość, zawsze były bardziej popularny wśród drobnych kolekcjonerów. W ostatnim czasie cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem – nie tylko kolekcjonerów, ale przede wszystkim inwestorów, których rynek złotych monet, z uwagi na wzrost cen złota, zwrócił szczególną uwagę.

Rynek sztuki w dalszym ciągu pozostaje płytki i zachowawczy, przez co, paradoksalnie, nie do końca odzwierciedla to, co naprawdę dzieje się w sztuce polskiej. Liczba osób, które regularnie zajmują się w naszym kraju handlem i kolekcjonerstwem, jest stosunkowo niewielka. Pojawia się zasadnicze pytania: w jaki sposób sprzedawać i prezentować sztukę osobom, które się na niej nie znają? Czym przyciągać i co proponować? Jakie instytucje powoływać, aby zaszczepiać zainteresowanie sztuką i kolekcjonowaniem? To największe wyzwania dla osób i instytucji, które sztukę promują.

Komentarz przygotowany dla Gazety Prawnej (nr 4) 7.01.2011

Anna Niemczycka
Media&Work
Źródło: rynek-sztuki.pl

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Rynek sztuki: Jak zostać kolekcjonerem sztuki?

Listopad 6th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Ostatnie lata przyniosły duże zmiany na rynku sztuki. Na skutek przemian społecznych, kulturalnych i ekonomicznych rynek sztuki uległ pozytywnej przemianie. Powstały nowe instytucje wystawiennicze, muzea, wybitne kolekcje sztuki. Z roku na roku ludzi zainteresowanych tworzeniem prywatnych kolekcji sztuki przybywa. Impulsów do tworzenia własnych kolekcji jest bardzo wiele. Począwszy od względów czysto prestiżowych, towarzyskich czy inwestycyjnych, po najzwyklejsze w świecie przesłanki estetycznie. Te ostatnie odgrywają kluczową rolę przy tworzeniu własnej kolekcji. Bez określenia swoich upodobań, bez sprecyzowania jaka sztuka nam się naprawdę podoba, trudno o wkroczenie na rynek kolekcjonerski. Kolekcjoner nie kupuje czegoś tylko pod kontem inwestycji, nie spekuluje. Kolekcjoner kupuje to co mu się podoba, co sprawia mu radość i satysfakcje. Jest to kluczowa zasada przy tworzeniu każdej udanej, wartościowej kolekcji.

Nieustanne samokształcenie

Kluczem do poznania tajników kolekcjonowania jest ćwiczenie oka w oglądaniu najlepszych prac. Osoba, która interesuje się sztuką powinna odwiedzać galerie, muzea, przeglądać dostępne w internecie publikacje aukcyjne. Bez doświadczenia w patrzeniu na sztukę i zrozumienia źródeł określonych postaw artystycznych znacznie trudniej zrozumieć i określić jej charakter czy piękno. Warto w tym celu odwiedzać galerie i muzea oraz przeglądać materiały towarzyszące wystawom. Nie obejdzie się również bez lektury prasy oraz książek poświęconych sztuce. Potrzebną wiedzę można zdobyć, czytając polskie pisma poświęcone sztuce: Sztuka.pl, Art&Business, jak również zagraniczne „Art&Auction”, „Art Review” czy „The Art Newspaper”. Do wielu ciekawych informacji można dotrzeć również za pomocą internetu, przeglądając strony internetowe artystów, muzeów czy popularne blogi o sztuce. -Dostępne portale internetowe ułatwiają analizę cen, podają liczne notowania sprzedaży, a także informują o transakcjach niezrealizowanych. Wystarczy zajrzeć do polskiego portalu Artinfo.pl czy do światowego Artprice.com – radzi wybitny ekspert w dziedzinie badania dzieł sztuki Adam Konopacki. Godnym polecenia jest również popularny blog o sztuce ArtBazaar, który na bieżąco komentuje najważniejsze wydarzenia z rynku sztuki najnowszej.

Do kogo po radę?

Dziś sztuka jest mocno wpisana w zasady handlu i marketingu. Sposób postrzegania i oceniania rynku sztuki niejednokrotnie jest uzależniony od ludzi, którzy nam tę wiedzę przekazują. Mogą oni w dowolny sposób, poprzez wytrawne akcje promocyjne i kampanie w mediach, stworzyć niekiedy sztuczne mody i trendy, dzięki którym nawet przeciętny artysta trafi na szczyt popularności, po to, aby kilka lat później słuch o nim zupełnie zaginął. Dlatego znajomość pewnych mechanizmów rynkowych jest konieczna.

Przed zakupem konkretnej pracy trzeba bliżej poznać rynek sztuki. Inspirująca może się okazać rozmowa z innymi kolekcjonerami, których wiedza i doświadczenie z pewnością pomogą nam w podjęciu właściwej decyzji. Warto rozmawiać z kuratorami i marszandami, których opinie mogą w znaczący sposób wpłynąć na kształt naszej przyszłej kolekcji. Z opiniami krytyków można zapoznać się na łamach różnych mediów, czytając recenzje i śledząc bieżące wystawy. Dobrze zasięgnąć opinii marszanda i właściciela galerii. Trzeba jednak pamiętać, że są to osoby, którym najbardziej zależy na promocji danego artysty bądź dzieła. -Aby się upewnić, czy kupowany obiekt nie ma wad atrybucyjnych, czy jest autentyczny, czy cena zakupu jest zgodna z tendencjami rynku, czy dana transakcja nie ma wad prawnych, należy się zgłosić do ekspertów niezależnych. Listę rzeczoznawców można znaleźć w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w Stowarzyszeniu Antykwariuszy Polskich, na wykazach biegłych sądowych. Dobrym rozwiązaniem jest również prywatna konsultacja u pracownika muzeum. Nazwiska cenionych ekspertów mogą także podpowiedzieć domy aukcyjne, mające w tym względzie największe doświadczenie. Sprawa jednak nie jest tak prosta. Są różni eksperci – wyspecjalizowani w poszczególnych dziedzinach – mówi Adam Konopacki.

Trzy kroki do zbudowania własnej kolekcji

Początki nie zawsze są trudne

Zdaniem wielu ekspertów, w kolekcjonowaniu pieniądze nie odgrywają tak dużej roli, jak sam pomysł, odwaga i konsekwencja w jego realizacji. Trudno jednoznacznie stwierdzić, ile pieniędzy trzeba mieć, aby myśleć o kolekcjonowaniu dzieł sztuki. Wszystko zależy od aktualnej sytuacji na rynku oraz charakteru kolekcji, którą chcemy zgromadzić. Trzeba jednak podkreślić, że wszelkie trudności związane z ograniczonością środków finansowych podczas budowania własnej kolekcji, czynią ją jeszcze bardziej twórczą i pasjonującą.

Najważniejsze zasady kupowania dzieł sztuki

Kupujemy tylko takie prace, które mam się naprawdę podobają. Jest to pierwsza, naczelna zasada o której musimy pamiętać. Jeśli mamy możliwość wyboru spośród kilku prac danego artysty, zawsze lepiej wybrać tę, która lepiej odzwierciedla styl danego artysty. Z biegiem lat to właśnie takie prace będą prawdopodobnie najbardziej pożądane przez kolekcjonerów.

Gdzie najlepiej kupować? Takie pytanie zadaje sobie każdy początkujący kolekcjoner. Możliwości jest kilka i każda ma swoje zalety. Zdaniem Adama Konopackiego, marże galeryjne są wysokie, sięgają nawet 25 – 30 procent, ale często są w końcowym etapie sprzedaży obniżane w wyniku negocjacji z nabywcą. -Jeśli jednak osoba nie orientuje się w rynku sztuki, wybiera rynek aukcyjny. Sprzedający ma nadzieję wzrostu ceny w wyniku postępu licytacyjnego, kupujący zaś szuka okazji, a gdy uczestniczy w licytacji, utwierdza się, że poziom cenowy, który gotów jest zapłacić ma – do ostatniego postępu licytacyjnego – zainteresowanie także u innych kolekcjonerów. Szczególnie ważne jest to, gdy licytacja znacznie przekracza cenę wywoławczą. Kupowanie dzieł w pracowniach artystów dostarcza przyjemności poznania twórcy, emocji wyboru, daje okazję negocjacji cenowych, a także obniża koszt zakupu o prowizję pośrednika sprzedaży – galerii. Nadto ta forma nabywania dzieł sztuki daje pewność autentyczności kupowanej pracy – dodaje Konopacki.

Jeśli już zrobimy ten pierwszy krok i odważymy się zakupić pierwszą pracę pamiętajmy o przechowywaniu wszelkich możliwych informacji na temat danej pracy. Jednym słowem zadbajmy o dokumentację, która w przyszłość może stanowić cenne źródło wiedzy o danym dziele sztuki. Przygodę z kolekcjonowaniem można zacząć w każdym momencie. Najważniejsza jest pasja kolekcjonerska, która w przyszłości może przerodzić się w satysfakcję płynącą z posiadania nieprzeciętnego dzieła sztuki.

Anna Niemczycka
Źródło: rynek-sztuki.pl

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Inwestowanie w dzieła sztuki z zyskiem

Listopad 4th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Inwestycje alternatywne cieszą się coraz większym wzięciem. Do najbardziej prestiżowych należy nabywanie dzieł sztuki. Mogą one uodpornić portfel inwestycyjny w znacznym stopniu przed skutkami spadków cen akcji. Jednak trzeba być koneserem, a jak się do tego zabrać radzą specjaliści z Wealth Solutions.

Inwestowanie w dzieła sztuki to dobry pomysł aby zaszczepić swój portfel przeciwko chorobom rynku finansowego. Jest to jednak świat w którym zgubimy się bez dobrego przewodnika.

Dla kogo?
Jedni decydują się na zainwestowanie swoich funduszy w obrazy z powodów czysto estetycznych, wychodząc z założenia, że skoro lubią się otaczać ładnymi przedmiotami, to dlaczego nie mieliby na tym jeszcze zarobić? Inwestycje w sztukę  mogą być również objawem społecznych aspiracji ich właścicieli. Te, czy inne powody mogą stać się dobrym początkiem sporej kolekcji.

Taka kolekcja dzieł sztuki może być bardzo dobrą lokatą kapitału, jednak trudno jest jednoznacznie oszacować ile wyniesie potencjalny zysk. W zależności od konkretnego artysty, dzieła, czasu jego kupna oraz sprzedaży może być to od kilkunastu do nawet kilkuset procent. Na zyski trzeba jednak trochę poczekać. W sztukę inwestować powinny osoby cierpliwe, ponieważ  horyzont czasowy takiej inwestycji to ok. 5-10 lat (w zależności od dzieła).

Samodzielnie…
,,Tylko sztuka cię nie oszuka’’- głosi sentencja z obrazu Pawła Jarodzkiego.  W doborze dzieł powinniśmy być jednak bardzo ostrożni i jeżeli nie posiadamy wystarczającej wiedzy na temat rynku sztuki, nie podejmujmy samodzielnych decyzji inwestorskich. Podobnie jak kupując akcje nie sugerujemy się tylko zasłyszanymi informacjami na temat danej spółki, tak przy wyborze konkretnego artysty powinniśmy poradzić się eksperta.

Dla tych, którzy chcą działać bez żadnej pomocy, mamy kilka rad. Należy zacząć od wizyt w galeriach oraz muzeach, aby zobaczyć co jest aktualnie ,,na topie”. Pomocne i szeroko dostępne są również portale o sztuce, gdzie znajdziemy najświeższe informacje z całego świata. Ważne, aby swoją wiedzę czerpać z wielu źródeł.

W większych miastach, takich jak Warszawa, Kraków, czy Poznań często odbywają się aukcje dzieł sztuki zarówno dawnej, jak i współczesnej. Najbardziej znane domy aukcyjne to Rempex, DESA Unicum, czy Polswiss Art. Warto na nich bywać, chociażby po to, aby zobaczyć co się najlepiej sprzedaje i w jakich cenach. Na aukcjach często można kupić ciekawe prace w naprawdę atrakcyjnych cenach. Na przykład na Aukcjach Młodej Sztuki Polswiss Art każda licytacja rozpoczyna się od 500 złotych. Jednak w przypadku tego rodzaju sztuki trzeba mieć naprawdę dobre rozeznanie, żeby nie stać się przypadkiem posiadaczem mało rokującej pracy. Jednak nawet na takich aukcjach ostatecznie ceny mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych, co cieszy tych, którzy akurat upłynniają swoje inwestycje. Na ostatniej aukcji Desy obraz Zbigniewa Tymoszewskiego został sprzedany za kwotę 19 tys. złotych, podczas gdy jego cena wywoławcza wynosiła 3 tys. złotych.

… lub z przewodnikiem
Na rynku akcji wcale nie jest pewne, że ekspert zarobi więcej niż przeciętny inwestor. Zbyt wiele jest czynników losowych, niemożliwych do przewidzenia. Tymczasem na rynku sztuki fachową wiedzę i kontakty można przekuć na wyższy zysk. Pomoc eksperta po prostu się opłaca i wbrew pozorom nie jest ona dostępna wyłącznie w bankach, ale również w niezależnych instytucjach finansowych. Określa się ją nazwą art banking. Najważniejsze w niej jest to, by doradca pracował w naszym interesie i szukał najlepszych prac na całym rynku, a nie był przedstawicielem jednego domu aukcyjnego.

W ramach takiej usługi będziemy mogli skorzystać z opinii eksperta, który dobierze specjalnie dla nas indywidualną kolekcję. Możemy też liczyć na stały monitoring rynku i rekomendację co i kiedy sprzedać by osiągnąć optymalny rezultat. Nie wszystko co kupujemy w celach inwestycyjnych będziemy chcieli powiesić na ścianie. Doradca powinien więc zapewnić odpowiednie miejsce przechowywania oraz zagwarantować objęcie dzieł odpowiednim ubezpieczeniem.

Portfel w ramach
Portfel dzieł sztuki powinien być przemyślany i różnorodny. Jeżeli nasze możliwości finansowe są skromne lub dopiero stawiamy pierwsze kroki w inwestowaniu, to dobrym wyborem jest sztuka współczesna, zwłaszcza prace młodych artystów. Wystarczy 500-1000 złotych, aby stać się właścicielem wartościowego obrazu. Ale uwaga! Inwestowanie w dzieła młodych artystów są równie ryzykowne, co najbardziej agresywne instrumenty finansowe. Nie każdy młody zdolny będzie następnym Wilhelmem Sasnalem, za którego prace trzeba zapłacić nawet kilkaset tysięcy dolarów.

Z tego powodu dobrze jest przeplatać takie prace z pewnymi oraz uznanymi nazwiskami. Te są zdecydowanie droższe, jednak powinny stabilnie zyskiwać na wartości..Oczywiście zakup pojedynczego dzieła współczesnego, czy klasycznego nie ma nic wspólnego z budową portfela. Powinien się on bowiem składać przynajmniej z kilku prac, a najlepiej jeśli będzie stanowił początek kolekcji. Rynek sztuki jest przede wszystkim rynkiem kolekcjonerskim i dobrze ułożony zestaw dzieł, różnorodnych ale powiązanych tematycznie, może mieć znacznie większą wartość niż każde z nich z osobna.

Alternatywne formy inwestowania – wśród nich dzieła sztuki – znajdują w Polsce coraz większą rzeszę zwolenników. Często są jednak postrzegane, jako rozwiązanie przeznaczone dla najzamożniejszych. Rzeczywiście dzieła uznanych mistrzów to spory wydatek, jednak nie tylko obrazy Kossaka, czy Malczewskiego sprawdzają się jako inwestycja. Rynek dzieł sztuki jest na tyle szeroki, że każdy może tu znaleźć coś dla siebie, nawet jeśli nie jest właścicielem bardzo grubego portfela.

Autor: Media&Work
Opublikowany w: Inwestowanie w sztukę

Źródło: portal rynek-sztuki.pl

Źródło: Wealth Solutions

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę:

Inwestowanie w stare dwory i pałace

Listopad 4th, 2011 | Komentowanie nie jest możliwe | Kategoria: inwestycje alternatywne

Autor: Media&Work
Opublikowany w: Luksusowe nieruchomości, Zamki

Mimo zawirowań, jakie miały miejsce w gospodarce w ciągu ostatnich trzech lat, w naszym kraju systematycznie zwiększa się liczba osób lepiej sytuowanych. Taka sytuacja wpływa na rozwój branży towarów z wyższej półki. Podobną tendencję widać także na rynku nieruchomości.

Od kilku lat rozwija się w Polsce handel nie tylko luksusowymi lokalami o wyższym standardzie – apartamentami czy loftami, ale także powoli zwiększa się obrót dworkami i pałacami z minionych epok. Takie nietypowe nieruchomości mogą być korzystną lokatą zapewniającą bezpieczeństwo kapitału, zwłaszcza w obecnych, niepewnych czasach. Ponadto część osób inwestuje w tego rodzaju obiekty chcąc je wykorzystać, jako miejsce do prowadzenia biznesu. Jest to szansa dla wielu niszczejących obecnie budynków na nowe życie – w formie eleganckiej restauracji czy też luksusowego hotelu. Trzeba jednak zaznaczyć, że taka lokata nadwyżek finansowych powinna być gruntownie przemyślana. Aby zaprocentowała ona przyszłymi zyskami, nieruchomość oprócz specyficznego, ekskluzywnego klimatu powinna charakteryzować się również odpowiednią lokalizacją – najlepiej w jednej z głównych dzielnic miasta, ale jednocześnie trochę na uboczu lub przy ruchliwej trasie.

Na rynku można spotkać wiele takich nieruchomości zaczynając od tych dostępnych już od kilkuset tysięcy złotych, a kończąc na obiektach, których cena dochodząca nie raz do kilkudziesięciu mln złotych może przyprawić o zawrót głowy. W tym wypadku przypominają one jednak bardziej wielko powierzchniowe rezydencje często ze stadniną koni czy też pomieszczeniami dla służby. Dobrym przykładem może być tutaj zespół pałacowo – parkowy w miejscowości Siary w Małopolsce, w pobliżu licznych uzdrowisk, sztucznego zalewu i wyciągu narciarskiego. Budynek ten wzniesiony w 1838 r. będący przykładem secesji wiedeńskiej w Polsce składa się z 15 apartamentów, pokoi klubowych, sal seminaryjnych, jadalni oraz kuchni z zapleczem. Powierzchnia samego pałacu to 1 488 mkw. Ponadto jest on otoczony 10 hektarowym parkiem, w którym znajduje się jeszcze 6 dodatkowych budynków gospodarczych, budynek mieszkalny oraz wartownia. W tym wypadku cena została ustalona na ponad 25 mln zł. Z kolei w miejscowości Pogorzelec 60 km od Warszawy, na 3,5 hektarowej działce znajduje się dworek wraz z pensjonatem, domem ogrodnika i budynkiem pomocniczym. Całkowity metraż wszystkich budynków wynosi łącznie 1 200 mkw., co przekłada się na 15 pokoi. Cena tego obiektu to z kolei 13 mln zł.

Należy jednak pamiętać, że w wielu przypadkach trzeba liczyć się z wymogiem generalnego remontu takiej nieruchomości. Koszt zakupu oznacza, więc często dopiero początek, a nie koniec wydatków. Poza tym niewątpliwie mankamentem jest także fakt, że potencjalny inwestor planując odnowę nieruchomości bardzo często jest ograniczony przez konserwatora zabytków.

Znalazłeś tą stronę szukając w google frazę: